Świadectwo nawrócenia – Piotr z Gliwic

9 marca 2010 przez  
W kategorii Aktualności, Nowości, Świadectwa

Od trzeciego miesiąca życia rodzice oddali mnie w wychowanie do niańki, ponieważ byli młodzi i chcieli jeszcze coś mieć z życia. Kiedy miałem trzy lata mój ojciec przez Jugosławię uciekł na zachód nie uprzedzając o tym matki. Dlatego mogę powiedzieć o sobie, że jestem pół sierotą, a w dodatku wszystkie negatywne uczucia matka przeniosła z ojca na mnie. Do niańki, która mnie wychowywała mówiłem „mamo”, ponieważ mieszkałem u niej na stałe do 7 roku życia. Matka tylko czasami brała mnie na niedzielę do domu. Postawa mojej matki stanowiła kontrast do mojej opiekunki, która samotnie wychowywała sześcioro dzieci.
Jak już wspominałem moja matka widziała we mnie negatywne cechy ojca, którego przecież nie znałem, a rodzina krytykowała moją matkę gloryfikując ojca. Ja potrzebowałem tylko jednego: miłości. To był początek mojej narkomanii.
Pierwszy raz do szkoły zaprowadził mnie syn niani, podczas gdy inne dzieci przychodziły ze swoimi rodzicami. To mnie bolało. Od tego czasu mieszkałem już w domu z matką i zobaczyłem jej życie tj. alkohol, muzyka po nocach, faceci jednym słowem imprezowe życie. Dlatego też zostałem dzieckiem ulicy (tam gdzie mieszkała rodzina opiekunki), na której się wychowałem. Tam też grasowała paczka, której idolem był syn mojej byłej opiekunki. Wtedy to zacząłem robić rzeczy, do których nie byłem przygotowany, ze względu na różnicę wieku, byłem o 4 lata młodszy od niego, a chciałem dorównać im jako ten najmłodszy. Robiłem rzeczy, o których moi rówieśnicy mogli tylko marzyć. Później moja była opiekunka wyjechała do Niemiec i wszystkim dzieciom przysyłała ogromne paczki. Kupiła też swoim synom samochody poprzez sieć sklepów „Pewex”. W tym czasie mój ojciec zupełnie milczał i to wywoływało we mnie ból. Potem Rysiek – najmłodszy syn niańki pojechał do matki do Niemiec i została pustka po nim. Paczka się rozsypała. W tej pustce spotkałem tzw. hippisów, którzy operowali pięknymi słowami tj. pokój, miłość, braterstwo itp. Ja tego właśnie potrzebowałem.
Nie powiedzieli tylko na początku, że miłość to nieślubne dzieci podobne do mnie, że pokój osiąga się po narkotykach, a braterstwo jest wtedy, kiedy coś od ciebie potrzebują. Był też jeszcze jeden czynnik, który kształtował moje życie, byłem zafascynowany muzyką i chciałem zostać muzykiem. Był to czas, kiedy obowiązywało hasło: sex, drugs and rock&roll. Wszyscy sławni muzycy z tego nurtu wdrażali  to w życie, a chciałem być podobny do nich. Nie zwracałem wtedy uwagi na to, że jeden po drugim umierają. Chyba każdemu narkomanowi wydaje się, że jego to nie dotyczy.
Ofiarami narkotyków nie były osoby anonimowe, ale osoby z którymi brałem. I chociaż mówiło się, że w tych latach problem narkomanii nie istniał w Polsce, to ostatnio doliczyłem się 18 śmiertelnych ofiar tylko z jednej szkoły podstawowej, do której chodziłem. To, że nie byłem tym dziewiętnastym było, jak teraz to wiem, dziełem Boga. Mimo, że graniczyło to z bluźnierstwem, odczuwałem Boga w moim życiu dlatego, że gdy brałem halucynogeny leciałem do Boga, a gdy siałem marihuanę modliłem się do Boga, by była bardzo mocna. Jako narkoman wiele też czytałem m.in. ewangelię, a w jednej z ankiet psychologicznych, kiedy byłem zupełnie „nagrzany”, napisałem, że ideałem mężczyzny jest dla mnie Jezus Chrystus. Kiedy było mi źle często wołałem do Boga. Po piętnastu latach brania narkotyków osiągnąłem dno.
Dowiedziałem się, że jestem nosicielem wirusa HIV. Sam produkowałem tzw. „polską heroinę” (siedziałem na garach). Mój stan był taki, że narkomani, których nie wzruszała śmierć kompana lub wirus HIV w strzykawce chodzili do dermatologa pytać się czy ta choroba, którą miałem jest zakaźna (cuchnąca, zgniła ropa chlupotała mi w butach). Ważyłem wtedy 43 kg. Wtedy Bóg wyciągnął po mnie swoje ręce.
Po całodziennym chodzeniu za odczynnikami ok. 23:00 trafiłem nareszcie na metę, gdzie byłem umówiony na produkcję, ale kiedy przyszedłem (na głodach), otworzył drzwi ćpun, którego nie miało tam być. I oznajmił mi, że mam przyjść jutro ok. 8:00. To było straszne, cały dzień załatwiania, a czekała mnie noc w klatce schodowej, w zimnie i na dodatek na głodzie. Wjechałem windą na samą górę i położyłem się, ale Bóg miał inny plan i ten człowiek przyjechał tam za mną (co się nigdy nie zdarza) oznajmiając mi, że jeśli zostanę, to rano nie mam do nich wjazdu. A ja byłem na głodzie, a godz. 8:00 była dla mnie najważniejsza. Musiałem wyjść na mróz (zima 93r.). Pomyślałem, że wejdę do pierwszej klatki schodowej gdzie będą otwarte drzwi (domofony), ponieważ obliczyłem, że idąc tip-topami (jak się poruszałem) stracę całą noc, by dojść do domu i później wrócić (teraz zajmuje mi to ok. 15 minut). I kolejny cud, jedyne światło i otwarte drzwi były w bloku gdzie mieszkali Adam i Basia Kobyłkowie. Kiedyś w domu Adama i Basi była meta i chodziłem tam grzać. Potem ukończyli pełną terapię w ośrodku, o czym jeszcze nie wiedziałem. To co przeżyłem u tej rodziny zapadło mi głęboko do serca i było początkiem mojego nawrócenia. Byli dla mnie bardzo mili, zgodzili się żebym przenocował, rozmawiali ze mną, pytali czy nie chcę się leczyć, ale nie moralizowali. Mówili:” Czego ty w tym jeszcze szukasz. Masz 30 lat. Jesteś chory. Tam dla ciebie już nic nie ma”. Ja w głowie zakodowane miałem tylko jedno: ósma rano. Przyszła pora snu i kolejny szok. Basia pościeliła mi białe, czyściutkie prześcieradło.
„Dla takiego, starego, cuchnącego ćpuna takie czyste prześcieradło” – myślałem wtedy. Rano coś we mnie pękło. Leżąc na głodach myślałem, o ich zmianie, i o swojej sytuacji (oni całą noc modlili się o mnie). I choć pamiętałem też o godzinie ósmej rano, zgodziłem się pójść na detoks. Adam niósł mnie w drodze na detoks , a stamtąd (po ukończeniu) karetka zawiozła mnie na dworzec, skąd pojechałem do Broczyny. Najpierw z ośrodka „TEEN CHALLENGE” w Broczynie zawieziono mnie na 3 miesiące do szpitala w Gdańsku, ponieważ w Miastku ani w Słupsku nie czuli się na siłach, by mnie uratować m.in. chciano mi amputować nogę.
Po powrocie z Gdańska, kiedy doszedłem trochę do siebie, rozpocząłem leczenie. Nigdy bym nie ukończył (a nawet bym nie zaczął) leczenia, gdyby ci ludzie nie okazali mi miłości, zrozumienia, oraz tych wszystkich rzeczy, w które w ciągu tych 15 lat zwątpiłem. Ponieważ narkomani w większości tracą uczucia wyższe i nie wierzą, że inni je posiadają. Lecz okazało się, że możliwe jest życie w małżeństwie (szczęśliwym), wychowanie wspaniałych, roześmianych i szczęśliwych dzieci, my jako pacjenci mieliśmy wgląd w życie kadry, ponieważ w ośrodku w Broczynie wszyscy mieszkają w jednym domu. Nie mogliby oni udawać, że jest wszystko OK., kiedy tak nie było. Ale największy szok przeżyłem, kiedy dowiedziałem się, że jestem pełnowartościowym człowiekiem, i sam Bóg umarł za mnie, a ludzie, którzy są wychowawcami poświęcali swoje życie, aby wskazywać drogę takim rozbitkom jak ja. Oddałem życie Chrystusowi, i zacząłem Go poznawać. W trakcie terapii zostałem ochrzczony Duchem Św. oraz przystąpiłem do chrztu wiary. Jednocześnie bałem się wracać po terapii do domu, ponieważ matka nadal mieszkała z człowiekiem, który był alkoholikiem. Lecz co tydzień na społeczności modlitewnej prosiłem Boga o matkę, która była u mnie w czasie urlopu, a w domu była pod delikatną opieką Adama i Basi tak, że widziała jak żyją chrześcijanie. Modliłem się prosząc Boga, aby wypełnił obietnicę , że jeżeli Mu zaufam, zbawiony będzie cały mój dom.
I oczywiście Bóg okazał się wierny (jak zawsze), konkubin matki, już z nami nie mieszka, a matka się nawróciła.
Po powrocie z ośrodka uczestniczyłem w spotkaniach grupy wsparcia, gdzie umacniałem się, i poprzez to, zobaczyłem, że Bóg chce,  abym zajął się pracą w TEEN CHALLENGE, co też uczyniłem i robię do dzisiaj.

Piotr z Gliwic

Szkoła Biblijna – świadectwa

W zeszłym miesiącu (czerwcu) odbyło się ostatnie spotkanie szkoły biblijnej, która rozpoczęła się jesienią 2008 roku. Szkołę prowadziła Tania Utkin. Tematy przerabiane podczas szkoły to:
- Podstawy chrześcijaństwa
- Pismo Święte
- Poznanie Boga
- Ludzkość
- Odkupienie
- Królestwo Boże
- Przegląd Biblii

Oto świadectwa niektórych uczestników szkoły:

Dla mnie szkoła biblijna nie jest zakończona. Tematy poruszane w czasie wykładów powracają do mnie w różnych sytuacjach życiowych. Notatki i konspekty służą mi jako pomoce w podejmowaniu oceny swoich decyzji. Mam nadzieję, że to „zasiane ziarno” wyda plon obfity.

Andrzej Kościuszko

Pragnę Bogu bardzo podziękować za szkołę biblijną i za wypowiedziane TAK Twojej woli Panie Boże. Ponieważ już uczestniczyłam w takiej szkole prowadzonej wcześniej, postanowiłam przypomnieć sobie wszystkie prawdy Boże i ugruntować. Najbardziej interesował mnie temat dotyczący Ducha Świętego, który poszerzył moje spojrzenie na Ducha Świętego jako Osobę. Temat dotyczący Jezusa Chrystusa był bardzo głęboko przedstawiony. Myślę, że to co dodatkowo wzięłam z tej obecnej szkoły pomoże mi  łatwiej rozmawiać z osobami spotkanymi przypadkowo a z woli Boga. Celem moim było to, aby rozmowy ewangelizacyjne stały się dla mnie łatwiejsze i owocne.

Danuta Okrajewska

Udział w szkole biblijnej pozwala mi na odkrywanie w Biblii tego, czego do tej pory w niej nie widziałam. Uczę się też jak czytać Biblię z większym zrozumieniem. Bóg za każdym razem – w czasie nauczania ale też przy odpowiadaniu na pytania – poszerza objawienie, rzuca światło na różne tematy.  Zagadnienia poruszane na lekcjach szkoły są niezwykle ważne dla rozumienia chrześcijaństwa, poznawania i rozumienia Boga. Udział w szkole biblijnej coraz bardziej uświadamia mi, że Bóg jest tematem niewyczerpanym, a bycie chrześcijaninem szkołą i drogą, która nie ma końca.

Karolina Chłopek

Chciałem podziękować Panu Jezusowi za szkołę bibijna, bo dzięki niej zobaczyłem, że jest dużo ludzi, którzy szukają Boga i chcą Go lepiej poznać. Poza tym, był to czas, kiedy mogliśmy zbliżyć się do siebie i lepiej się poznać. Bóg, po raz kolejny, objawił mi rzeczy, które są fundamentem i podstawą wiary i społeczności z Nim.

Piotr

Szkoła biblijna utwierdziła mnie w przekonaniu o wartości i mocy Bożego słowa jako podstawy mojego życia. Biblia jest coraz bardziej dla mnie księgą, w której znajdują się odpowiedzi na każde pytanie jakie pojawia się w moim życiu.  Uczestnictwo w niej z innymi braćmi i siostrami dało mi też możliwość zobaczenia pewnych fragmentów słowa w inny sposób – oczami innych. Coraz bardziej widzę też, że „Szczęśliwy mąż, który nie idzie za radą bezbożnych. Ani nie stoi na drodze grzeszników, ani nie zasiada w gronie szyderców, lecz ma upodobanie w zakonie Pana, i zakon rozważa dniem i nocą. Będzie on jak drzewo zasadzone nad strumieniem wód, wydające owoce we właściwym czasie, którego liść  nie więdnie a wszystko co uczyni powiedzie się.” Psalm 1:1-3

Robert

Przychodzenie na nauczanie do szkoły biblijnej dało mi przekonać siebie, że mogę wygospodarować i zdyscyplinować się do poświęcenia czasu, którego normalnie zawsze mi brak. Wykłady, które były prowadzone przez wykładowców dały mi możliwość dokładniejszego poznania i zrozumienia Biblii. Bardzo mi pomogły wspólne modlitwy, świadectwa innych osób, którymi się dzieliliśmy. Mogłem bliżej poznać i doświadczyć bliskość Boga.

Marysia Gulba

Szkoła biblijna:
zbudowała moją wiarę
dała mi możliwość odpierania oskarżeń szatana
dzięki niej poznaję Boga
dała mi pewność życia wiecznego
mówi mi o tym jak się zachowywać
kształci mój charakter
zmieniła mój pogląd na życie

Michał Kościuszko

[starrater tpl=8]

Parę słów o pierwszym wyjściu do parku – 07 czerwca

10 czerwca 2009 przez  
W kategorii Aktualności, Artykuły, Nowości, Świadectwa

Już przed rozpoczęciem Bóg okazał nam Swoją przychylność: ponieważ zaczął padać deszcz, Edek pomodlił się o rozpędzenie tych chmur i chwilę później zaświeciło piękne słońce, które towarzyszyło całemu wydarzeniu do samego końca. Uwielbienie poprowadził Sławek i byłam bardzo poruszona tym, jak świetnie to zrobił. Od pierwszej piosenki poczułam Boże oblicze świecące nad nami i Jego Obecność wypełniającą plac przed muszlą koncertową. Dawno nie miałam takiego pragnienia, żeby położyć na kogoś ręce i modlić się. Czułam ogromne emocje Boga i Jego pragnienie, żeby ludzie, którzy przyszli na ten koncert, mogli poczuć to, co ja czuję w moim wnętrzu: Jego miłość i pasję oraz realny ciężar chwały.

Kiedy Mirek rozpoczął dzielenie słowem, miałam wrażenie jakby każde słowo odbijało się echem po placu i w niektórych sercach. To było tak namaszczone przez Ducha Świętego i proste, jak Ewangelia być powinna. Potem wspaniałe świadectwo Joli! Po prostu wspaniałe! A zakończenie: „Ludzie, nawet to słońce mówi, że Bóg jest!” – było wprost z serca Boga. Kiedy Mirek wezwał wszystkich pragnących modlitwy do podniesienia rąk, z walącym sercem obserwowałyśmy z Mileną podnoszące się ręce – głównie starszych ludzi. Podeszłyśmy razem z Mileną i Olą do jednej pani i modliłyśmy się o uzdrowienie z raka. Czułam taką obecność Ducha Świętego, że myślałam momentami, że spadnę z ławki, na której siedziałam. Naprawdę. Prosta modlitwa każdej z nas, po czym zapytałam panią, czy czuje coś. Powiedziała podekscytowana, że kiedy się modliłyśmy, czuła jakby coś przez nią przechodziło niesamowitego. Ucieszyłyśmy się i modliłyśmy dalej. Potem porozmawiałyśmy jeszcze na temat zbawienia i zawierzenia jedynie Bogu, po czym rozstałyśmy się. Wierzę, ze Bóg dotknął raka w jej ciele i już go nie ma! Potem modliłam się z Mileną jeszcze o dwie osoby, więc już nie słyszałam, co działo się na sceny, niemniej jednak cały czas miałam świadomość obecności Chrystusa pośród nas. On przyszedł tam nie ze względu na nas, ale na tych złamanych, słabych i chorych. Kocham Go za to, kim jest. To był zaszczyt dla mnie móc być choć trochę Jego rękami i Sercem na tym spotkaniu.

Magda Kabat

Zobacz również Wideo z parku <tutaj>

[starrater tpl=8]

[nggallery id=52]

Rabin: Jezus to Mesjasz

14 maja 2007 przez  
W kategorii Artykuły, Świadectwa

Jeden z najbardziej szanowanych rabinów napisał przed śmiercią list, w którym ujawnił imię Mesjasza. Według niego brzmi ono Jeszua – Jezus. Żydzi są w szoku…

Rabbi

Rabbi

W pogrzebie zmarłego w zeszłym roku rabina Icchaka Kaduriego wzięło udział 300 tysięcy ludzi. Gigantyczny kondukt żałobny przeszedł ulicami starej Jerozolimy. Mówiono wówczas, że odszedł jeden z najważniejszych żydowskich duchownych XX wieku. Miał -według różnych źródeł – od 106 do 118 lat.

Jego współpracownicy od dawna mówili, że Kaduri miał wizję, podczas której rozmawiał z Mesjaszem. Na krótko przed śmiercią rabin postanowił ujawnić jego imię. Zapisał je w liście, który kazał otworzyć rok po swojej śmierci. Wierni z niecierpliwością czekali na wyznaczony dzień. Czytaj dalej

Historia IHOP w Kansas City – Sesja 3

14 maja 2006 przez  
W kategorii Artykuły, Świadectwa

Panie, dziękujemy ci, że nas zachowałeś w wytrwałości przez te wszystkie lata; że wiele, wiele razy, kiedy już nam się nie chciało iść dalej Ty sam nas motywowałeś. Przyznajemy się do naszej słabości i do skłonności do zbaczania z drogi, ale ty nas zachowałeś i chwała ci za to. Amen

To, co powiem dzisiaj jest bardzo ważne. Wrócę również do niektórych świadectw, ale jednym z powodów, dla których nie będę opowiadał wielu innych historii jest to, że szczegółowe świadectwo zostało nagrane na 12 taśmach lub w plikach mp3, które można zamówić i przesłuchać, jeśli ktoś jest zainteresowany. Czytaj dalej

Historia IHOP w Kansas City – Sesja 2

14 maja 2006 przez  
W kategorii Artykuły, Świadectwa

Głównym powodem, dla którego mówimy o tym wszystkim nie jest próba zachwycenia was, ale uświadomienie, że kiedy Bóg daje tego rodzaju ponadnaturalne wydarzenia, buduje przez nie naszą wiarę. Ta pewność ma służyć temu, by nas zachować w wytrwałości. Kiedy mamy wizję tego, dokąd Bóg chce nas zabrać, jesteśmy w stanie wytrwać; być stali w naszej codzienności, w zmaganiu się na drodze do przełomu i wypełnieniu się jego obietnicy. My funkcjonujemy w taki sposób, że wierzymy, że to, co robimy, przyniesie owoce i przełom. Czytaj dalej

Historia IHOP w Kansas City – Sesja 1

14 maja 2006 przez  
W kategorii Artykuły, Świadectwa

Niesamowita historia powstania IHOP (International House Of Prayer) w Kansas City opowiedziana przez Micke’a Bickle’a w 7 rocznicę rozpoczęcia 24-godzinnej modlitwy wstawienniczej.

Czytaj dalej

John Wesley – Rick Joyner

14 maja 2006 przez  
W kategorii Artykuły, Świadectwa

John Wesley – Rick Joyner

W celu ściągnięcia artykułu na swój komputer należy na powyższy link najechać myszką i kliknąć prawy przycisk myszki. Rozwinie nam się kilka opcji, należy wtedy wybrać “Zapisz element docelowy jako..” i wskazać miejsce na dysku w którym zostanie zapisany plik.

[starrater tpl=8]

Nieznana historia przebudzenia na Azusa Street – Steve Thompson

13 maja 2006 przez  
W kategorii Artykuły, Świadectwa

Nieznana historia przebudzenia na Azusa Street – Steve Thompson

W celu ściągnięcia artykułu na swój komputer należy na powyższy link najechać myszką i kliknąć prawy przycisk myszki. Rozwinie nam się kilka opcji, należy wtedy wybrać “Zapisz element docelowy jako..” i wskazać miejsce na dysku w którym zostanie zapisany plik.

[starrater tpl=8]

Zadziwiające historie ponadnaturalnych dzieci – Becky Fisher

13 maja 2006 przez  
W kategorii Artykuły, Świadectwa

Zadziwiające historie ponadnaturalnych dzieci – Becky Fisher

W celu ściągnięcia artykułu na swój komputer należy na powyższy link najechać myszką i kliknąć prawy przycisk myszki. Rozwinie nam się kilka opcji, należy wtedy wybrać “Zapisz element docelowy jako..” i wskazać miejsce na dysku w którym zostanie zapisany plik.

[starrater tpl=8]

Następna strona »