W oczekiwaniu na Sprawiedliwego – Edward Ćwierz
23 kwietnia 2011 przez Jarosław Śliż
W kategorii Aktualności, Artykuły, Kościół i Posługi, Nowości
Pewnego kwietniowego dnia 2011 roku obejrzałem w jednej ze stacji telewizyjnych program publicystyczny. Oprócz redaktora prowadzącego brało w nim udział dwóch adwersarzy. Jednym z nich był znany katolicki publicysta, a drugim znany polityk o bardzo liberalnych poglądach. Nie będę omawiał tematu ich rozmowy, bo w tym przypadku ma to drugorzędne znaczenie. Wrażenia, którymi chcę się podzielić, towarzyszą mi coraz częściej, kiedy oglądam dyskusje i polemiki ludzi z kręgu Kościoła z ludźmi niewierzącymi lub będącymi luźno związanymi z Kościołem.
Otóż słuchając wywodów owego katolickiego publicysty, nie miałem najmniejszego problemu, by zgodzić się z jego poglądami na temat aborcji, legalizacji związków partnerskich i innych tematów dotyczących sfery wartości ewangelicznych i moralności. W zdecydowanej większości były one zgodne z Biblią. Jednakże sposób w jaki odnosił się on do owego polityka, polemizując z jego poglądami na dyskutowane tematy, był nie do przyjęcia! Określiłbym to zachowanie dwoma słowami. Brak szacunku i brak miłości do „bliźniego swego.” Aż trudno było słuchać osoby, której usta są pełne poprawnych słów, dotyczących sfery wartości i moralności, przyprawionych jednocześnie porcjami pogardy a momentami nienawiści do siedzącego obok człowieka. Poza tym tej „złej mowie” towarzyszyła kompletnie fałszywa diagnoza bieżących wydarzeń w kraju. Czy czułeś się tak kiedyś? Słyszysz człowieka, który poprawnie mówi, ale sposób przekazu jest zaprzeczeniem jego własnych słów. Czy to jest sposób, aby przekonać kogokolwiek do swoich poglądów, nawet najbardziej zgodnych z nauczaniem Pisma Świętego i Kościoła? Żadną miarą!
Teraz kilka słów o owym „polityku o bardzo liberalnych poglądach.”
Kiedy słuchałem tego, jakie wartości ów liberalny polityk reprezentuje i co chciałby, żeby w Polsce było obowiązującym prawem, byłem stanowczo przeciw. Wymienię tylko dwie kwestie, które z punktu widzenia biblijnego są oczywiste: liberalizacja ustawy aborcyjnej i legalizacja związków homoseksualnych. Stanowczy sprzeciw! Sposób traktowania adwersarza też pozostawiał wiele do życzenia, ale więcej oczekiwałem po katolickim publicyście. Natomiast diagnoza, owego liberalnego polityka, dotycząca bieżących wydarzeń w Polsce dotycząca życia społecznego i politycznego była absolutnie trafna! Słuchając jego wywodów, w głębi ducha, zgadzałem się z nim! Miałem wrażenie że słucham proroka, chociaż niewierzącego, ale mającego właściwe rozeznanie tego, co przez ostatni rok dzieje się w Polsce. Przedziwne doświadczenie. Jeden człowiek, z którego wartościami się utożsamiasz, ale jego usposobienie odrzucasz. A obok drugi człowiek, liberał w sferze wartości, który trzeźwo ocenia sytuację, widząc i nazywając nieprawość po imieniu tam gdzie ona jest. Która postawa jest mi bliższa? Chcąc być szczerym muszę powiedzieć że… liberalnego polityka! Najchętniej umówiłbym się z nim na kawę, żeby pogadać na tematy nas interesujące. Polubiłem go i moje serce było z nim.
Nie zmienia to jednak faktu że nie jestem wstanie utożsamić się w pełni ani z jednym, ani z drugim.
Gdyby było możliwe wybrać z każdego z nich to, co najlepsze, wtedy można by ulepić – w przybliżeniu – poszukiwanego przez nas Sprawiedliwego.
Tak to już jest w tym kraju, że zbyt wielu nauczycieli moralności, występujących publicznie, przyjmuje postawę duchowej wyższości wobec tych, którzy nie podzielają ich, skądinąd słusznych, poglądów. To jest duchowa pycha, która była tak charakterystyczna dla faryzeuszy w czasach Chrystusa.
Jezus miał problem z faryzeuszami. Byli tak „sprawiedliwi”, że nie można było z nimi wytrzymać. Ostrzegał uczniów: „Miejcie się na baczności i strzeżcie się kwasu faryzeuszów i saduceuszów!” (Mt 16,6)
Dlatego Jezus szedł do ludzi o „liberalnych” poglądach na życie, na przykład do prostytutek, do ludzi z marginesu. Kochał ich i oni o tym wiedzieli. Dlatego chętnie go słuchali! Mój drogi „katolicki publicysto!” Zacznij kochać liberałów! A wtedy zaczną cię słuchać!
Obserwuję przedziwne zjawisko w postkomunistycznej Polsce. Widzę w przestrzeni publicznej wielu ludzi, którzy nie są chrześcijanami, a którzy zachowują jak chrześcijanie. To agnostycy, byli komuniści, ludzie deklarujący się jako niewierzący, ale mający wiele szacunku dla innych.
Ale widzę też zbyt wielu ludzi deklarujących swoje chrześcijaństwo, ale zachowujących się jak ten wspomniany katolicki publicysta. Ich usposobienie jest zaprzeczeniem wartości, w które wierzą. Często bronią tych wartości z poczucia wyższości nad tymi, którzy nie podzielają ich poglądów.
Szukam więc tego Sprawiedliwego wspomnianego w tytule. Oczywiście że widziałem takich w przestrzeni publicznej. Są oni w zdecydowanej mniejszości, ale są. Zbyt mało widoczni, bo nieatrakcyjni dla mediów. Czasami sprawiający wrażenie jakby nie pasowali do tego świata.
Jeden był tylko prawdziwie Sprawiedliwy: Jezus Chrystus. On też nie pasował do tego świata, bo nie był z tego świata. Jedynie On jest doskonałym wzorem Sprawiedliwego! Warto żyć z Nim w przyjaźni! Warto być blisko Niego! Również po to, by utożsamić się z Jego słowami, wypowiedzianymi do rozwścieczonych „sprawiedliwych”, chcących ukamienować cudzołożnicę: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamieniem.” (J 8,7)
Jezusie Chrystusie! Jedynie Sprawiedliwy! Wydobądź z ukrycia wszystkich sprawiedliwych, ukrytych w Kościele, rządzie i we wszystkich miejscach sprawowania autorytetu!
Wołam więc do sprawiedliwych „którzy siedzą w ciemności: Pokażcie się.” (Iz 49,9)
Edward Ćwierz







Bardzo ciekawe spostrzeżenia. Warto zastanowić się nad tym, w jaki sposób próbujemy pokazać „światu” postać Zbawiciela i Jego przesłanie. Często nasza niechrześcijańska, pozbawiona pokory i miłości postawa względem innych, inaczej myślących – świadczy o tym, że sami nie znamy Tego, na którego się powołujemy.
Warto w tym miejscu przytoczyć znamienne słowa Ap.Pawła:
„Bądźcie naśladowcami moimi, bracia, i patrzcie na tych, którzy postępują według wzoru, jaki w nas macie.
Wielu bowiem z tych, o których często wam mówiłem, a teraz także z płaczem mówię, postępuje jak wrogowie krzyża Chrystusowego”(Filip.3,17-18);
„A sługa Pański nie powinien wdawać się w spory, lecz powinien być uprzejmy dla wszystkich, zdolny do nauczania, cierpliwy, znoszący przeciwności.
Napominający z łagodnością krnąbrnych, w nadziei, że Bóg przywiedzie ich kiedyś do upamiętania i do poznania prawdy,
I że wyzwolą się z sideł diabła, który ich zmusza do pełnienia swojej woli” (2 Tymot.2,24-26).
a także słowa z 1 Listu Ap. Piotra:
„Dlatego „jeśli kto mówi, niech mówi jak Słowo Boże. Jeśli kto usługuje, niech czyni to z mocą, której udziela Bóg, aby we wszystkim był uwielbiony Bóg przez Jezusa Chrystusa.” (1 Piotra 4,11).